piątek, 15 lipca 2016

Ach to Oreo

Postanowiłam opowiedzieć Wam dzisiaj o przygodzie która nas spotkała. W weekend pracowałam w związku z tym dzieci spędzały czas z tatą u teściowej. Po wizycie u babci dzieci przyniosły szereg gadżetów i smakołyków. Miedzy innymi po domu plątało się ciasteczko oreo.
Wczoraj chłopaki postanowili coś chrupnąć słodkiego. Wzięłam zatem ciasteczko i zaczęłam sprawiedliwie dzielić na pół. Dziwiłam się strasznie bo przez niecały tydzień mocno straciło na świeżości, wręcz stało się gumowe.
Jednak powalczyłam i udało się, podzieliłam.  Dałam starszemu zastanawiając się wciąż " ale gumowe". Wołam młodszego i nagle pojawiła się myśl i z nią mój krzyk "Kuba nie jedz, zaczekaj" .
Rzuciłam się do opakowania i czytam " Gumka do ścierania Oreo"








czwartek, 30 czerwca 2016

Czytamy - "Ginekolodzy" Jürgen Thorwald



Przedwczoraj skończyłam czytać "ginekologów " . Książka ta wywołała we mnie wiele emocji. Nie wyobrażałam sobie że jeszcze sto lat temu ginekologia była tak zacofana. Gdzieś nam się obija o uszy jak to mogło wyglądać. Wiemy kiedy powstała antyseptyka, kiedy pojawiły się znieczulenia, ale czy łączyliśmy to z ginekologią?
Nie wyobrażałam sobie nawet trochę zaczynając lekturę że przeczytam o braku prostej higieny przy przechodzeniu od pacjentki do pacjentki. O porodach przez ubranie. O cesarkach bez znieczulenia. Pierwsze strony książki a więc i pierwsze lata - nie źle się wyraziłam, nie pierwsze a długie lata - ginekologii to historie lepsze niż dreszczowce Kinga, to krew, zakażenia, operacje i zabiegi na żywca, bezsensowna śmierć, zacofanie. Historię mrożące krew w żyłach.
"Ginekolodzy " to też historie odważnych kobiet, silnych, dzielnych, ale też historie mężczyzn którzy stawali w szranki z kościołem, religia, cechą lekarską, państwem a nawet samymi władzami by wyjść z ginekologia poza obręb zabobonów i rzeźni.
Tak rzeźni bo kiedyś ginekolog nazywany był "rzeźnikiem kobiet" a zdrowie kobieta zawdzięczała głównie swojej sile i organizmowi.
Pionierzy ginekologii takiej jaką znamy teraz byli sądzeni, opluwani, oczerniani. Szykowane były dla nich stryczki, wykluczani byli ze środowiska lekarskiego, musieli uciekać przed władzami ze swoich domów i krajów.
Czytałam " ginekologów " i dowiadywałam się nie tylko o samej dziedzinie medycyny ale też o jej konflikcie z kościołem. Czytałam i zastanawiałam się jak niedawno ginekologia wygrała starcie i jak blisko my w Polsce jesteśmy aby cofnąć się do tamtych czasów. Autor choć już nie żyje, dużą część książki poświęcił na temat zapobiegania ciąży i aborcji, jej względów moralnych, zdrowotnych. Przytoczył kilka historii i zdarzeń które ukształtowały ginekologia, zapobieganie ciąży i ustawy aborcję takimi jakimi są teraz.
"Ginekolodzy" to jednak dużo więcej niż to co wam przytoczyłam. Polecam.


Dosyć jednak o literaturze chodźmy oglądać mecz Polska Portugalia

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Po trupach do wyniku

W pewnym salonie:
- Dzień dobry, mamy super ofertę telewizja, internet i komórka za 70 zł plus telefon gratis. 6 GB plus LTE za darmo przez 3 mce a później 6 GB. Nielimitowana cała reszta na dwa lata
- super a po 12 miesiącach
- średnio to wychodzi
- nie pytam o średnio, pytam o kwotę na fakturze w 13 miesiącu i dalej
- 170
- ( myśli Nienajgorzej)
- uruchamiamy
- nie, idziemy czytać regulaminy promocji do domu. 


Po dwóch dniach. Dryń Dryń

- słucham
- jak tam przychodzi pani na podpisanie umowy
- może jutro ale dziś jeszcze pytań kilka
- proszę
- ten internet w telefonie to po 3 miesiącach spada do 2 GB
- nie
- tak mówi Toip
- sprawdzę,.... tak spada do 3 GB i zapomniałam dodać że jest taka drobna opłata za telefon przy umowie 200 pln
- ach, drobna, a te 6 to spada do 2, mam to przed sobą w tabeli
-(panika) ma pani tabele przed sobą
- i regulamin
- acha, zapomniałam ze podałam złą promocje, prawidłowa to ta gdzie opłata jest 40 pln wtedy ten telefon o którym mówiłyśmy i rok upustu, ta wyższa nie ma tych warunków
- już otwieram cennik, ooo i tu internet spada do 1 gb a następny za 10 pln i następny 10 pln i minuty na miesiąc za darmo, i następny miesiąc 10 pln i sms za 10 w kolejnym miesiącu i aktywacja 30 i ta drobna opłata za telefon
- ( zrezygnowana) i 20 zł do każdej opłaty za raty telefonu oprócz tych 200 PLN.

Morał: czytaj regulaminy bo target na sprzedaż wszędzie taki sam, po trupach do wyniku

niedziela, 26 czerwca 2016

Idziemy do zoo, zoo, zoo

Dawno mnie na blogu nie było. Dziś zatem po długiej nieobecności będzie historia okraszona na początek piosenką która nam w dzisiejszej podróży towarzyszyła


Jak to zwykle bywa każda podróż z dziećmi musi zakończyć się rozmowami wieczornymi na temat tego co widzieliśmy, co nas ciekawiło, co byśmy chcieli. Nasz dzisiejszy dzień jak zapewne się domyśliliście spędziliśmy w zoo.
A rozmowa wieczorna poniżej.
 
Kuba ( ze zrozpaczoną miną): mama bo mi szkoda że te lwy zostały w zoo. Chciałbym żeby przyjechały z nami do domu
Ja: Kubusiu ale to one by nam się w domu nie zmieściły. A poza tym jest im tam dobrze, mają ładne domki i ogródki do biegania i przyjaciół - inne zwierzątka
Kuba: ale ich przyjaciele wyjeżdżają i oni sami tam zostaną
Ja: nie, nie wyjeżdżają też zostają
Kuba: A na wycieczkę jak jadą?
Ja: to lwy też pojadą
Tymek (dotąd jedynie słuchający): A żyrafy się nie zmieszczą!
Ja: Gdzie do autobusu na wycieczkę?
Tymek: nie do naszego samochodu!
Ja: może jakby im okno boczne otworzyć to by sobie szyję wyciągnęły i byłoby im wygodnie
Tymek: nie, tylko małe się zmieszczą
Kuba: ale by nam kupę zrobiły w samochodzie  jakby tak długo z nami jechały
Ja: to coś trzeba by na to wymyślić. Może pampersy
Kuba: nie, porwałby się pampers
Tymek: nocnik, na nocnik żyrafa robiłaby siku, taki wieeeelki nocnik 

I tak powstał plan transportu żyrafy osobówką. Kto próbuje? Chętnie poczytam relacje, a może jednak jeśli już coś transportować to surykatkę?




piątek, 1 stycznia 2016

Ksiązkowe podsumowanie roku

Czas na książkowe podsumowanie roku. W 2015 roku przeczytałam 85 książek.
W tym roku również moje dzieciaki założyły karty biblioteczne. Udajemy się tam razem, uczymy się zachowania w bibliotece, wybieramy książki i w domu czytamy. Ja jedną na głos a później oni wybierają sobie inne i opowiadają co widzą. Wśród książek dziecięcych spotkaliśmy kilka perełek:
Czterolatka zachwyciły:
"Liczypieski" Ewa Kozyra-Pawlak
"Kto tam zerka na Kacperka? "Jerzy Stuhr, Marianna Bończa-Stuhr
Dwulatek zachwycił się
"Zimą na ulicy Czereśniowej" Rotraut Susanne Berner


Moje tegoroczne odkrycia
1. dzięki nim uwierzyłam ponownie w polskich autorów:
 "Kasacja"
" Złodziejki czasu " 
2. zagraniczne numery jeden mojego roku 2015 to:
"Zaginiona dziewczyna
"Złodziejka książek" 

rafiłam na kilka cykli które choć momentami mocno mnie denerwowały to wciągały tak że nie sposób było nie skończyć cyklu:
"Milenium" Stieg Larssona 
"Wybrani" 
"Córka dymu i kości"  L
"Szeptem" 
"Time Riders. Jeźdźcy w czasie" 


Zmierzyłam się z hitami literackimi:
"Blaszany bębenek" Günter Grass
"Gra o tron" George R.R. Martin
"Ojciec chrzestny" Mario Puzo

Największe rozczarowania roku to naprawdę tylko dwie książki
"Chmurdalia " Joaana Bator

"Mag" John Fowles

Musze przyznać że był to niezwykle udany rok i jestem zadowolona z tego co przeczytałam. Tematyka tegoroczna była jak zwykle rozbudowana, od obyczajowych, przez kryminały, dokumenty, biografie, po fantastykę i science fiction. 
Ostatnia książka tego roku to prezent gwiazdkowy, o tematyce fantasy, z którego jestem niezwykle zadowolona "Dotyk Julii. Trylogia" 



ŻYCZĘ WSZYSTKIM SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU I SAMYCH DOBRYCH KSIĄŻEK  
Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliłaWisława Szymborska

niedziela, 11 października 2015

Tomasz Lipko "Notebook" w akcji Czytaj PL


Po "notebook" sięgnęłam ze względu na nowatorskie w Polsce podejście do książki. Specjalna aplikacja która po zaczytaniu zdjęcia umieszczonego na kartach powieści wyświetla film. Chciałam zobaczyć jak to wygląda, niestety to się nie udało, cena książki po raz kolejny kazała odłożyć mi zakup. Na szczęście na książkę trafiłam w akcji "czytaj PL".
Tych zdjęć zmieniających się w film jest niewiele, ich treść na szczęście nie stanowi uzupełnienia akcji filmu, w innym wypadku zakładam za parę lat książka byłaby bezużyteczna. Co mnie zaskoczyło to oprócz filmów w postaci zdjęć na kartach powieści można znaleźć linki do filmików z youtuba, i nie są to filmiki sporządzone na poczet książki, a wykorzystanie już istniejących dopasowując je do akcji.
Sama książka zaczyna się od wypadku samochodowego w których ginie dziewczyna, przyczyną śmierci jest nie tylko samochód ale i notebook który powoduje większość obrażeń wewnętrznych Dagmary. Jak powiedział autor" 2kg notebook w rozpędzonym samochodzie działa niczym gilotyna". Świadkiem jej śmierci jest prokurator Radosław, który od tej chwili nielegalnie zagłębia się w gigabajty danych notebooka, poznając życie zmarłej, przy okazji odkrywa szereg afer w życiu polityków, lekarzy, sędziów, prokuratury, nielegalne działania ABW, brutalność placówek opiekuńczych, pełną inwigilacje społeczeństwa i jeden wielki spisek którego Dagmara nie zdążyła ujawnić. Ponadto szereg nowinek technologicznych oraz standardową technikę 2012 roku o której naszym dziadkom się nie śniło. Jak dla mnie wszystkiego za dużo, wszędzie spisek, narkotyki i technologia, aż ciarki człowieka przechodzą, a na koniec... no właśnie NIC, jak dla mnie brak zakończenia które wyniosłoby powieść na miarę arcydzieła, cóż z tego że tyle nowości, tyle teorii spiskowej, tak dobrze zaczynająca się akcja skoro wszystko skończyło się bez fajerwerków rozwiązania.

Na koniec o samej akcji "czytaj Pl" to kolejna już odsłona rozszerzająca czytelnictwo w Polsce. W tym roku już nie tylko w Krakowie ale również w Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku. Aplikacja niby ta sama ale wczytywanie jej zajmuje masę czasu,a  nawet jak znajdziecie się w gronie szczęśliwców którzy wczytają szybko aplikację i szybko się zalogują(stworzą konto) to czy tak samo szybko wczyta wam się wybrana książka. Nawigacja między rozdziałami trwa masę czasu. Problem również pojawia się gdy książkę zamkniecie trzeba na nowo włączać dostęp do internetu inaczej pojawia się problem deszyfrowania książki(?). Plik też często pokazuje błąd gdy mamy ustawioną zmianę orientacji ekranu, po obróceniu ekranu praktycznie za każdym razem pojawia się błąd, na szczęście łatwy do pokonania bo wystarczy cofnąć się o stronę i wszystko powraca do normy. To co wam opisałam na pewno was nie skłoni do sięgnięcia do akcji, zwłaszcza gdy dowiecie się że aplikacja nie działa na czytnikach a jedynie na telefonach i iPadach. Jest jednak jeden bardzo duży plus, książki proponowane w akcji są to praktycznie same nowości, a wszystkie błędy o których powiedziałam da się w końcu pokonać i przechodzimy do przyjemności czytania. Więcej o akcji na stronie http://www.czytajpl.pl/

niedziela, 6 września 2015

Bajaderki i Ciasto z nektarynkami

Ostatnio większość pomysłów na słodkości pojawia się u mnie z powodu chęci niezmarnowania półproduktów. To kawałki suchego biszkopta po przygotowywaniu tortu to z kolei nadmiar owoców w domu które za chwilę zaczną gnić i już dziś wiem że ich nie zdążymy zjeść. 
Tak właśnie powstały dwa ostatnie wypieki: dobrze wszystkim znane bajaderki, oraz zaskakujące mnie smakiem pierwszy raz robione ciasto z nektarynkami.

Bajaderki
składniki:
800-900 gram pokruszonych ciast, ciasteczek (bez kremów)
pół szklanki mleka
pół szklanki cukru
rodzynki
1 słoik dżemu, marmolady lub powideł śliwkowych (około 350 - 400 g)
pół kostki masła
olejek migdałowy lub rumowy
4 łyżki kremu czekoladowego/nutelli
3-4 łyżki kakao

do obtoczenia:
wiórki kokosowe, orzechy
polewa czekoladowa (200 g gorzkiej czekolady rozpuszczonej z 125 g masła

Ciasto kruszymy, jeśli mało suche warto dodać zmielone herbatniki
Mleko, masło, cukier i kakao zagotować i lekko przestudzić. Wymieszać z ciastem i ciasteczkami. Dodać namoczone wcześniej rodzynki, dżem, olejki. Ugnieść i obtoczyć.

Jeśli bajaderki zbyt miękkie wystarczy wstawić do lodówki.

Ciasto z nektarynkami
składniki:
1,5 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
5 łyżek miękkiego masła
0,5 szklanki cukru
2 jajka
1/3 szklanki oleju
cukier waniliowy
połówki nektarynek bez pestek 

  
Miękkie masło miksujemy na puszystą masę, dodajemy stopniowo cukier. Następnie dodajemy jajka, olej i cukier waniliowy i ponownie miksujemy, aż masa będzie kremowa.
Mąkę przesiewamy razem z proszkiem do pieczenia oraz solą, zmniejszamy obroty miksera i stopniowo wsypujemy do powstałej wcześniej masy.
Tortownice o wym. ok. 26 cm lub mniejszej smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą, następnie przekładamy do niej ciasto, układając na wierzch połówki nektarynek skórkami w dół. Pieczemy w temperaturze 180 st C przez ok. 30-35 min.