Czas na książkowe podsumowanie roku. W 2015 roku przeczytałam 85 książek.
W tym roku również moje dzieciaki założyły karty biblioteczne. Udajemy się tam razem, uczymy się zachowania w bibliotece, wybieramy książki i w domu czytamy. Ja jedną na
głos a później oni wybierają sobie inne i opowiadają co widzą. Wśród książek dziecięcych spotkaliśmy kilka perełek:
Czterolatka zachwyciły:
"Liczypieski" Ewa Kozyra-Pawlak
"Kto tam zerka na Kacperka? "Jerzy Stuhr, Marianna Bończa-Stuhr
Dwulatek zachwycił się
"Zimą na ulicy Czereśniowej" Rotraut Susanne Berner
Moje tegoroczne odkrycia
1. dzięki nim uwierzyłam ponownie w polskich autorów:
"Kasacja" Remigiusz Mróz
" Złodziejki czasu " Hanna Cygler
2. zagraniczne numery jeden mojego roku 2015 to:
"Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn
"Złodziejka książek" Markus Zusak
W 2015 roku trafiłam na kilka cykli które choć momentami mocno mnie denerwowały to wciągały tak że nie sposób było nie skończyć cyklu:
"Milenium" Stieg Larssona
"Wybrani" C.J. Daugherty
"Córka dymu i kości" Laini Taylor
"Szeptem" Becca Fitzpatrick
"Time Riders. Jeźdźcy w czasie" Alex Scarrow
Zmierzyłam się z hitami literackimi:
"Blaszany bębenek" Günter Grass
"Gra o tron" George R.R. Martin
"Ojciec chrzestny" Mario Puzo
Największe rozczarowania roku to naprawdę tylko dwie książki
"Chmurdalia " Joaana Bator
"Mag" John Fowles
Musze przyznać że
był to niezwykle udany rok i jestem zadowolona z tego co przeczytałam. Tematyka tegoroczna była jak zwykle rozbudowana, od obyczajowych, przez kryminały, dokumenty, biografie, po fantastykę i science fiction.
Ostatnia książka tego roku to prezent gwiazdkowy, o tematyce fantasy, z którego jestem niezwykle zadowolona "Dotyk Julii. Trylogia" Tahereh Mafi
ŻYCZĘ WSZYSTKIM SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU I SAMYCH DOBRYCH KSIĄŻEK
”Czytanie książek to
najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła” Wisława Szymborska
piątek, 1 stycznia 2016
niedziela, 11 października 2015
Tomasz Lipko "Notebook" w akcji Czytaj PL
Po "notebook" sięgnęłam ze względu na nowatorskie w Polsce podejście do książki. Specjalna aplikacja która po zaczytaniu zdjęcia umieszczonego na kartach powieści wyświetla film. Chciałam zobaczyć jak to wygląda, niestety to się nie udało, cena książki po raz kolejny kazała odłożyć mi zakup. Na szczęście na książkę trafiłam w akcji "czytaj PL".
Tych zdjęć zmieniających się w film jest niewiele, ich treść na szczęście nie stanowi uzupełnienia akcji filmu, w innym wypadku zakładam za parę lat książka byłaby bezużyteczna. Co mnie zaskoczyło to oprócz filmów w postaci zdjęć na kartach powieści można znaleźć linki do filmików z youtuba, i nie są to filmiki sporządzone na poczet książki, a wykorzystanie już istniejących dopasowując je do akcji.
Sama książka zaczyna się od wypadku samochodowego w których ginie dziewczyna, przyczyną śmierci jest nie tylko samochód ale i notebook który powoduje większość obrażeń wewnętrznych Dagmary. Jak powiedział autor" 2kg notebook w rozpędzonym samochodzie działa niczym gilotyna". Świadkiem jej śmierci jest prokurator Radosław, który od tej chwili nielegalnie zagłębia się w gigabajty danych notebooka, poznając życie zmarłej, przy okazji odkrywa szereg afer w życiu polityków, lekarzy, sędziów, prokuratury, nielegalne działania ABW, brutalność placówek opiekuńczych, pełną inwigilacje społeczeństwa i jeden wielki spisek którego Dagmara nie zdążyła ujawnić. Ponadto szereg nowinek technologicznych oraz standardową technikę 2012 roku o której naszym dziadkom się nie śniło. Jak dla mnie wszystkiego za dużo, wszędzie spisek, narkotyki i technologia, aż ciarki człowieka przechodzą, a na koniec... no właśnie NIC, jak dla mnie brak zakończenia które wyniosłoby powieść na miarę arcydzieła, cóż z tego że tyle nowości, tyle teorii spiskowej, tak dobrze zaczynająca się akcja skoro wszystko skończyło się bez fajerwerków rozwiązania.
Tych zdjęć zmieniających się w film jest niewiele, ich treść na szczęście nie stanowi uzupełnienia akcji filmu, w innym wypadku zakładam za parę lat książka byłaby bezużyteczna. Co mnie zaskoczyło to oprócz filmów w postaci zdjęć na kartach powieści można znaleźć linki do filmików z youtuba, i nie są to filmiki sporządzone na poczet książki, a wykorzystanie już istniejących dopasowując je do akcji.
Sama książka zaczyna się od wypadku samochodowego w których ginie dziewczyna, przyczyną śmierci jest nie tylko samochód ale i notebook który powoduje większość obrażeń wewnętrznych Dagmary. Jak powiedział autor" 2kg notebook w rozpędzonym samochodzie działa niczym gilotyna". Świadkiem jej śmierci jest prokurator Radosław, który od tej chwili nielegalnie zagłębia się w gigabajty danych notebooka, poznając życie zmarłej, przy okazji odkrywa szereg afer w życiu polityków, lekarzy, sędziów, prokuratury, nielegalne działania ABW, brutalność placówek opiekuńczych, pełną inwigilacje społeczeństwa i jeden wielki spisek którego Dagmara nie zdążyła ujawnić. Ponadto szereg nowinek technologicznych oraz standardową technikę 2012 roku o której naszym dziadkom się nie śniło. Jak dla mnie wszystkiego za dużo, wszędzie spisek, narkotyki i technologia, aż ciarki człowieka przechodzą, a na koniec... no właśnie NIC, jak dla mnie brak zakończenia które wyniosłoby powieść na miarę arcydzieła, cóż z tego że tyle nowości, tyle teorii spiskowej, tak dobrze zaczynająca się akcja skoro wszystko skończyło się bez fajerwerków rozwiązania.
Na koniec o samej akcji "czytaj Pl" to kolejna już odsłona rozszerzająca czytelnictwo w Polsce. W tym roku już nie tylko w Krakowie ale również w Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku. Aplikacja niby ta sama ale wczytywanie jej zajmuje masę czasu,a nawet jak znajdziecie się w gronie szczęśliwców którzy wczytają szybko aplikację i szybko się zalogują(stworzą konto) to czy tak samo szybko wczyta wam się wybrana książka. Nawigacja między rozdziałami trwa masę czasu. Problem również pojawia się gdy książkę zamkniecie trzeba na nowo włączać dostęp do internetu inaczej pojawia się problem deszyfrowania książki(?). Plik też często pokazuje błąd gdy mamy ustawioną zmianę orientacji ekranu, po obróceniu ekranu praktycznie za każdym razem pojawia się błąd, na szczęście łatwy do pokonania bo wystarczy cofnąć się o stronę i wszystko powraca do normy. To co wam opisałam na pewno was nie skłoni do sięgnięcia do akcji, zwłaszcza gdy dowiecie się że aplikacja nie działa na czytnikach a jedynie na telefonach i iPadach. Jest jednak jeden bardzo duży plus, książki proponowane w akcji są to praktycznie same nowości, a wszystkie błędy o których powiedziałam da się w końcu pokonać i przechodzimy do przyjemności czytania. Więcej o akcji na stronie http://www.czytajpl.pl/
niedziela, 6 września 2015
Bajaderki i Ciasto z nektarynkami
Ostatnio większość pomysłów na słodkości pojawia się u mnie z powodu chęci niezmarnowania półproduktów. To kawałki suchego biszkopta po przygotowywaniu tortu to z kolei nadmiar owoców w domu które za chwilę zaczną gnić i już dziś wiem że ich nie zdążymy zjeść.
Tak właśnie powstały dwa ostatnie wypieki: dobrze wszystkim znane bajaderki, oraz zaskakujące mnie smakiem pierwszy raz robione ciasto z nektarynkami.
Bajaderki
składniki:
800-900 gram pokruszonych ciast, ciasteczek (bez kremów)
pół szklanki mleka
pół szklanki cukru
rodzynki
1 słoik dżemu, marmolady lub powideł śliwkowych (około 350 - 400 g)
pół kostki masła
olejek migdałowy lub rumowy
4 łyżki kremu czekoladowego/nutelli
3-4 łyżki kakao
do obtoczenia:
wiórki kokosowe, orzechy
polewa czekoladowa (200 g gorzkiej czekolady rozpuszczonej z 125 g masła
Ciasto kruszymy, jeśli mało suche warto dodać zmielone herbatniki
Mleko, masło, cukier i kakao zagotować i lekko przestudzić. Wymieszać z ciastem i ciasteczkami. Dodać namoczone wcześniej rodzynki, dżem, olejki. Ugnieść i obtoczyć.
Jeśli bajaderki zbyt miękkie wystarczy wstawić do lodówki.
Ciasto z nektarynkami
składniki:
1,5 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
5 łyżek miękkiego masła
0,5 szklanki cukru
2 jajka
1/3 szklanki oleju
cukier waniliowy
połówki nektarynek bez pestek
Miękkie masło miksujemy na puszystą masę, dodajemy stopniowo cukier. Następnie dodajemy jajka, olej i cukier waniliowy i ponownie miksujemy, aż masa będzie kremowa.
Mąkę przesiewamy razem z proszkiem do pieczenia oraz solą, zmniejszamy obroty miksera i stopniowo wsypujemy do powstałej wcześniej masy.
Tortownice o wym. ok. 26 cm lub mniejszej smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą, następnie przekładamy do niej ciasto, układając na wierzch połówki nektarynek skórkami w dół. Pieczemy w temperaturze 180 st C przez ok. 30-35 min.
Czytamy - Alex Scarrow "Time riders"
Dzisiejszy
post opowie o fantastyce. "Time riders" to cykl fantastyki, o którą
pyta mnie praktycznie każdy widząc książkę w moich rękach. Pytania są z
rodzaju "Chyba lubisz fantastykę?", "Pewnie ciężko by mi się czytało bo
nie lubię fantastyki?", " Podróże w czasie?"
Wszystkie te pytania spowodowały że najwyższy czas abym cykl wam poleciła.
Moje spotkanie z "Time riders" zaczęło się od recenzji pierwszego tom dla wydawnictwa "Zielona sowa".
Pierwszy tom „Time riders. Jeźdźcy w czasie” Aleksa Scarrowa to książka, po którą
sięgnęłam ze względu na tematykę, ale również ciekawą okładkę jak i
poczytność książki. Sam autor zanim odnalazł się na polu pisarstwa i
zaczął osiągać sukcesy, był gitarzystą i twórcą gier komputerowych. W
2006 roku zajął się na poważnie pisarstwem a od 2010 roku stopniowo
tworzył nagradzaną serię „Time riders.”
Tematyka książki to podróże w czasie. Czy o podróżach w czasie napisano już wszystko? Nie!
Dopóki chociaż cień szansy na stworzenie wehikułu jest wśród naukowców, dopóki nie dostaniemy stu procentowego zaprzeczenia możliwości podróżowania w czasie, dopóty pisarze będą tworzyć swoje wehikuły, swoich podróżników i swoje alternatywne odgałęzienia czasu i taki właśnie alternatywny świat stworzył Aleks Scarrow.
Bohaterami książki są młodzi ludzie z różnych epok czasowych Liam O’Connor steward z Titanica z 1912 roku. Maddy Carter młoda dziewczyna z zainteresowaniami technicznymi z 2010 roku oraz Sal Vikram z 2029 roku. Każde z tych młodych ludzi spotykamy po raz pierwszy w chwili zagrożenia życia. Titanic tonie, w samolocie Maddy za chwilę wybuchnie bomba a Sal ma zginąć w pożarze. W ostatnim jednak momencie Foster, tajemniczy człowiek każdego z nich chwyta za rękę… i budzą się jak z koszmaru w tajemniczym magazynie w 2001 roku. Po co się tu znaleźli, jaki będzie ich dalszy los o tym opowie wam niezwykle fascynująca lektura pierwszego tomu „Time riders”.
Co wam mogę zdradzić? Będzie ciekawie, będzie groźnie i zupełnie inaczej niż w dotychczasowych opowieściach o podróżach w czasie. Aleks Scarrow stworzył zupełnie nowy wymiar podróży w czasie, zaczarował mnie nimi i wciągnął w ten świat bez reszty. Akcja w odróżnieniu od dużej większości podobnych lektur tej tematyki nie dotyczy ratowania ukochanych, szukania liczb wygranych w toto lotka, a pilnowania „właściwej” osi czasu. Autor umiejscawianie bohaterów w wydarzeniach które są dla historii świata niezwykle istotnymi i odwraca je do góry nogami. Scarrow wreszcie też tworzy jednostkę pomocniczą, kim lub czym ona jest tego wam już nie zdradzę, nie mniej pomysł jest jak dla mnie trafiony w dziesiątkę.
Tematyka książki to podróże w czasie. Czy o podróżach w czasie napisano już wszystko? Nie!
Dopóki chociaż cień szansy na stworzenie wehikułu jest wśród naukowców, dopóki nie dostaniemy stu procentowego zaprzeczenia możliwości podróżowania w czasie, dopóty pisarze będą tworzyć swoje wehikuły, swoich podróżników i swoje alternatywne odgałęzienia czasu i taki właśnie alternatywny świat stworzył Aleks Scarrow.
Bohaterami książki są młodzi ludzie z różnych epok czasowych Liam O’Connor steward z Titanica z 1912 roku. Maddy Carter młoda dziewczyna z zainteresowaniami technicznymi z 2010 roku oraz Sal Vikram z 2029 roku. Każde z tych młodych ludzi spotykamy po raz pierwszy w chwili zagrożenia życia. Titanic tonie, w samolocie Maddy za chwilę wybuchnie bomba a Sal ma zginąć w pożarze. W ostatnim jednak momencie Foster, tajemniczy człowiek każdego z nich chwyta za rękę… i budzą się jak z koszmaru w tajemniczym magazynie w 2001 roku. Po co się tu znaleźli, jaki będzie ich dalszy los o tym opowie wam niezwykle fascynująca lektura pierwszego tomu „Time riders”.
Co wam mogę zdradzić? Będzie ciekawie, będzie groźnie i zupełnie inaczej niż w dotychczasowych opowieściach o podróżach w czasie. Aleks Scarrow stworzył zupełnie nowy wymiar podróży w czasie, zaczarował mnie nimi i wciągnął w ten świat bez reszty. Akcja w odróżnieniu od dużej większości podobnych lektur tej tematyki nie dotyczy ratowania ukochanych, szukania liczb wygranych w toto lotka, a pilnowania „właściwej” osi czasu. Autor umiejscawianie bohaterów w wydarzeniach które są dla historii świata niezwykle istotnymi i odwraca je do góry nogami. Scarrow wreszcie też tworzy jednostkę pomocniczą, kim lub czym ona jest tego wam już nie zdradzę, nie mniej pomysł jest jak dla mnie trafiony w dziesiątkę.
Wspomniałam
że autor wrzuca naszych bohaterów w różne ważne wydarzenia czasowe a
jakie? Odpowiem trochę naokoło: Zastanawialiście się coby było gdyby
Hitler wygrał II wojnę światową, co
by było gdyby wśród dinozaurów był gatunek z odrobiną inteligencji
który miałby od kogo się uczyć? Co byście zmienili w historii Roobin
Hooda, a kogo usunęlibyście w czasach wojny secesyjnej? A w jakim
okresie Rzymu chcielibyście zamieszać? Kogo spotkać, komu odebrać
władzę, a komu ją dać?
Zdecydowanie Alex Scarrow ma masę pomysłów i nie waha się przelać je na karty powieści.
Z przyjemnością sięgnę po kolejny tom i z przyjemnością cykl wam polecę. Zresztą sami oceńcie jak wam się powieść podoba!!!
Zdecydowanie Alex Scarrow ma masę pomysłów i nie waha się przelać je na karty powieści.
Z przyjemnością sięgnę po kolejny tom i z przyjemnością cykl wam polecę. Zresztą sami oceńcie jak wam się powieść podoba!!!
niedziela, 12 lipca 2015
Gillian Flynn "Zaginiona dziewczyna"
Dawno nie polecałam żadnej książki. Najwyższy czas zatem na jakąś lekturę. Może na wakacyjne leniuchowanie. Wśród książek, które ostatnio miałam w rękach trafiłam na taką, która na długo pozostanie w mej pamięci. Podziwiam autorkę za stworzenie tak przewrotnego dzieła. Jestem zachwycona. Autorka miotała moimi uczuciami w każdą stronę. Nienawiść, szacunek, rozczarowanie, podziw, szok, niedowierzanie. Nigdy żadna książka nie wywarła we mnie tak dużych emocji jak ta i dlatego zaczęłam ją polecać. A o czym sama książka?
Książka o małżeństwie o Nicku i Amy. Właśnie mają obchodzić piątą rocznicę ślubu i nagle Amy znika a w salonie mąż znajduje jedynie ślady walki? Policja oczywiście zaczyna podejrzewać męża, bo w większości przypadków winny jest ktoś z najbliższej rodziny. Pomyślicie. Tak znam to z wielu filmów, książek... Nie, tym razem jest inaczej, autorka dorzuca nam pamiętnik Amy, dziwne zachowania męża, niezbyt kolorowa codzienność życia małżeńskiego i wreszcie zabawę rocznicową w poszukiwanie prezentu w ktòrej Nick niczym pirat szuka skarbu a wskazówkami są zdarzenia z minionego roku. W tej książce nikt nie jest czarny lub biały.
Polecam!
wtorek, 26 maja 2015
Czekolada plastyczna.
Pierwotnym pomysłem na post miał być przepis na tort. Ze względu jednak na to że tort powstaje co roku inny z innego pomysłu nie zawsze jest smaczny, udany i wart ostatecznie uwagi. Jako mama dwóch szkrabów 4 letniego i 1,9 letniego, pomysłów i wykonań tortów było dokładnie pięć. Zawsze staramy się z mężem wykonać tort samodzielnie. Nie zamawiamy tortu w cukierni a wykonujemy choćby najgorszą brzydotę świata ale własną brzydotę.
Do tej chwili był w pierwszym roku Kubusia tort pokryty lukrem plastycznym, który nie przypadł chyba nikomu do gustu. Lukier wyszedł nam po zastygnięciu twardy, przesłodzony, po prostu niejadalny. Urodą też szczególnie nie grzeszył. W drugim roku zniechęceni lukrem postawiliśmy na tradycje a torty zdobiły owoce sezonowe. Tort tematyczny wrócił dopiero przy pierwszym roczku Tymusia. Przy tym torcie nadal w pamięci tkwił lukier więc postawiliśmy na inne materiały ale mimo wszystko zamiast zamku wyszła nam leśniczówka :) W tym roku mamy trzecie podejście do tortu dziecięcego. Może za paręnaście lat pochwalimy się z mężem tortem którego nie powstydziłby się cukiernik a póki co prezentuje nasze próby i w tym roku komponent który mnie zachwycił, czyli czekoladę plastyczną.
Wykonanie czekolady plastycznej jest banalnie proste a w smaku w odróżnieniu od lukru jest jadalna.
Składniki są dwa. Czekolada i płynny miód.
Proporcje:
200 g gorzkiej czekolady
75 g miodu
Roztapiamy czekoladę w kąpieli wodnej, dodajemy miód, mieszamy i wykładamy na papier aby pochłonął nadmiar tłuszczu który powoduje twardnienie czekolady. Po około 5 godzinach mamy plastyczną czekoladę
Próbowaliśmy też białej czekolady ale wyszła bardzo tłusta, nie wiem czy była to kwestia samego składu czekolady i zbyt dużej ilości miodu czy może zbyt grubej warstwy czekolady na papierze przy studzeniu.
Na koniec zdjęcia trzech tortów o których była mowa.
Pierwszy biały pokryty lukrem plastycznym, drugi "zamek" zwany "leśniczówką" z waflami, trzeci "statek piracki" przez męża pieszczotliwie nazwany "żelazkiem" pokryty czekoladą plastyczną.
Na koniec zdjęcia trzech tortów o których była mowa.
Pierwszy biały pokryty lukrem plastycznym, drugi "zamek" zwany "leśniczówką" z waflami, trzeci "statek piracki" przez męża pieszczotliwie nazwany "żelazkiem" pokryty czekoladą plastyczną.
niedziela, 10 maja 2015
Czytanie dzieciom odsłona druga
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad postem na temat książek dla dzieci. Dlaczego? Mam wrażenie, że mój starszy syn jest w wieku w którym dobór odpowiedniej lektury jest niezwykle ważny do jego dalszego zamiłowania do książek i czytania.
Gdy dziecko jest malutkie, istotna jest sama procedura czytania przez rodzica lub szybkiego przeglądania obrazków przez dziecko. Dla takich dzieci znajdziecie wiele książeczek typu "pierwsze słowa", "Koparka Marka" "Pieski" i inne. Moment, w którym dziecko kończy 3 lata rodzi nam czytelnika, który z dnia na dzień jest bardziej wymagające. Treść książki musi być wówczas niezwykle adekwatna do obrazków a samego teksu nie może być na stronie nadmiar. Dziecko w wieku 4 lat niezwykle skupia się na treści szukając szczegółów i zobrazowania. Mój syn zawsze usadawia mi się wówczas na kolanach krzycząc "mama ja chce widzieć". Bardzo ciekawe są wówczas książki które po każdej bajce mają jakąś zagadkę dla dziecka typu znajdź różnice, czy doprowadź krasnoludka labiryntem do lasu ("Bajki Bajeczki"). Fajne są też książeczki interaktywne które same czytają. Niezwykle przydatne w momencie kiedy mój synek krzyczy "mama teraz ja Ci poczytam" i zaczyna wciskać odpowiadające obrazkom przyciski ("Czerwony kapturek"). Po takiej książce pojawiają się jednak obawy czy dziecko w ten sposób nie rozleniwiamy, może powinno siedzieć i wymyślać samo historie do obrazków opowiadając nam na razie to co widzi. Owszem, tak też warto czynić, natomiast aby pobudzić wyobraźnię dziecka i historię warto dodać do biblioteczki dziecka książkę która będzie miała przyciski dźwiękowe, ale takie przyciski które pozwolą rozwinąć wymyślaną na podstawie obrazków przez dziecko historię poprzez dźwięk np auta wpadającego w poślizg "Wielkie widowisko" czy syreny strażackiej albo węża strażackiego "Wóz strażacki rusza na pomoc".
A Wy jakie książki czytacie swoim dzieciaczkom?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















